Ryszard Krauze nie stawi się w prokuraturze

September 28, 2007

Ryszard Krauze nie stawi się w prokuraturze

Ryszard Krauze nie stawi się w piątek w prokuraturze, bo nie dostał wezwania, a dowiedział się o nim z mediów – powiedział jego adwokat mec. Krzysztof Bachmiński.
Warszawska prokuratura wezwała Krauzego, podejrzanego o składanie fałszywych zeznań i utrudnianie śledztwa. Mec. Bachmiński powiedział, że według jego wiedzy wezwanie wysłano na adres domowy jego klienta, co – według adwokata – nie jest właściwą formą zawiadomienia, skoro prokuratura wie, że biznesmen przebywa za granicą.

Adwokat przekazał oświadczenie Krauzego, w którym powtarza on, że nie zamierza się uchylać przed stawieniem się w prokuraturze, ale o wezwaniu – które nie zostało mu doręczone – dowiedział się z mediów. Dodał, że jego nieobecność w Polsce jest związana z finalizacją projektów pozyskania źródeł surowców energetycznych w Kazachstanie i Republice Komi.

więcej na link

darmowe ogłoszenia darmowe ogłoszenia


Złego początki

September 28, 2007

Złego początki
Słynna piosenka grupy The Rolling Stones – „Sympathy For The Devil”, którą w późniejszych latach z powodzeniem przerabiały takie grupy jak Guns ‘N’ Roses, Black Crows, czy ostatnio sam książę ciemności – Ozzy Osbourne, wydaje się idealnym przykładem na to jak dzisiaj obieramy wizerunek diabła. Najwyraźniej bowiem kultura popularna, która na swoje potrzeby jest w stanie zaadaptować dosłownie wszystko, polubiła też samego Lucyfera.

„Please allow me to introduce myself
I’m a man of wealth and taste
I’ve been around for a long, long years
Stole many a man’s soul and faith.
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what’s puzzling you
Is the nature of my game”
The Rolling Stones

Dzisiejszy diabeł to dobrze ubrany dżentelmen z cygarem w zębach szefujący kancelarii prawnej (Al Pacino w „Adwokacie diabła”) albo też zajadający się jajkami (jajko – symbol duszy w wielu kulturach Wschodu) przedsiębiorca, pan Louis Cyphre (Robert De Niro w filmie „Harry Angel”). To bosy cwaniak w białym garniturze z kart komiksu „Hellblazer”, lub sprzedawca o wytwornych manierach z powieści „Sklepik z marzeniami” Stephena Kinga. Pojawia się w piosenkach Stinga, proponując potępionej duszy, aby ta odprężyła się w piekle i czuła się tam jak u siebie w domu („St. Augustine In Hell”). Mamy z nim do czynienia w kinie, w sztuce i w muzyce popularnej. Oto on – dobrze wychowany, cierpliwy indywidualista – Lucyfer na miarę XXI wieku…

Trochę czasu jednak minęło zanim zaczęto przedstawiać go w ten sposób, a jego wizerunek przeszedł prawdziwą ewolucję. Niejeden polityk marzy o tym, aby przejść taki PR-owski lifting, jaki kultura popularna zaserwowała diabłu. Początki były bowiem trudne.

wiecej na link

darmowe ogłoszenia darmowe ogłoszenia


Polski potencjał idzie w cholerę

September 28, 2007

Polski potencjał idzie w cholerę
Rozmowa z Jurkiem Owsiakiem

Spadł ci kamień z serca, że Roman Giertych nie jest już i zapewne więcej nie będzie ministrem edukacji?

– Tak jak chyba cała Polska z ulgą przyjąłem fakt, że wraz z jego odejściem prawdopodobnie skończyły się w oświacie niespodziewane i niekontrolowane ruchy. Cały problem z Giertychem polegał na tym, że ministerstwo, którym kierował, traktował jak swój folwark. Trudno było jego pomysły oceniać pod względem przydatności, ponieważ to były szaleństwa: pstryk, i wyciągał z rękawa jakieś asy, które, jak mieliśmy okazję się przekonać, niczego dobrego nie przyniosły.
– Pytam o to, bo byłeś jednym z ostrzejszych krytyków Giertycha jako ministra.

– No, ale problem już nie istnieje. Nie jestem jakimś zawodowym krytykantem, publicystą, lecz człowiekiem, który reaguje, czasem dość impulsywnie, na bieżące skandale. Jak jest przekroczona bariera dźwięku, wówczas się odzywam. Moja krytyka Giertycha wynikała głównie z tego, co słyszałem od młodzieży, z którą stykam się na co dzień. Co tu dużo mówić, młodzież Giertycha nie lubiła. Ale trzeba mu oddać jakąś sprawiedliwość, choćby z racji tego, że potrafił do mnie zadzwonić i rozmawiać.

– Radził się?

– Nie, to nie to. Ale mówił na przykład: wie pan, panie Jurku, chciałbym usportowić polską młodzież, pomoże pan? Odpowiadałem: panie ministrze, my nie jesteśmy od tego, choć nauczyliśmy już ponad 6 tys. nauczycieli, jak udzielać pierwszej pomocy. A on na to tak: proszę dać nazwiska, będą medale…

– Dobre!

– Tak było! Ale myślę, że to jest młody człowiek, którego historia wciągnęła do wielkiej polityki… Dziś możemy się już z tego śmiać do woli.

– Jednak zostawił w spadku niechęć do Gombrowicza i ideę mundurków, która nie za bardzo się sprawdza.

– Mundurki nie wyjdą, to jasne, choć u podstaw tego pomysłu leżał dość szlachetny pomysł walki z agresją w szkołach. Bo rzeczywiście to, co się dzieje w polskich szkołach, chwilami przypomina horror; podobne rzeczy dzieją się zresztą w krajach europejskich. Tylko że nie da się tego załatwić mundurkami. Być może pan minister uwierzył, że rozwiązaniem będzie dyscyplina, ale wiadomo, że jak się wprowadza dyscyplinę, to skutek jest na ogół odwrotny: poszkodowani jednoczą się z oprawcami przeciwko władzy. Problem leży w czymś innym. Szkołę trzeba zmieniać powoli, a kupony od tego można odcinać po wielu latach. W tym procesie muszą uczestniczyć nauczyciele, uczniowie i rodzice. Na mundurkowe “pstryk” niczego się nie zrobi.

wiecej na link

ogłoszenia | ogłoszenia | ogłoszenia | ogłoszenia


Prztyczek w nos PiS

September 28, 2007

Prztyczek w nos PiS
Super sprawa. Weźmiemy tych samych aktorów, wynajmiemy willę i nakręcimy sequel spotu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Taki prztyczek w nos konkurencji. Czyżby tak właśnie pomyśleli przepełnieni samozadowoleniem pomysłodawcy nowego klipu wyborczego Platformy Obywatelskiej?

Niestety, jedynym powodem do odczucia jakiejkolwiek satysfakcji przez autorów powinno być wpisanie się do historii kampanii wyborczych w mediach. Najprawdopodobniej historii światowej, bo trudno przypuszczać, by gdzieś jeszcze przyszedł komuś do głowy pomysł nakręcenia klonu spotu reklamowego swojego najgroźniejszego konkurenta. Należy jednak wątpić, by twórcom o taką właśnie satysfakcję chodziło.
Dość dziwny wydaje się już zamiar nakręcenia kontynuacji historii rozpoczętej przez konkurencję. Po pierwsze, oryginalna historia była dość marna. Po drugie, z powodu fali krytyki przypuszczonej uprzednio przez polityków Platformy na spot PiS. Bo skoro był on taki “marny” i “strzałem we własne kolano”, to dlaczego schodzić do narzuconego przez rywala poziomu? Czy dopisując własny ciąg dalszy nie uwiarygodnia się rozpoczętej historii? Niestety w tym przypadku tak.

Sprawa wejścia do domu oligarchy ABW… ups, AWB. Czy nie jest ono pochwałą dla skuteczności działań Ziobry i Kaczyńskiego? Skoro w pierwszej części widzieliśmy złych, skorumpowanych oligarchów, którzy “mają w kieszeni wszystkich”, a teraz „mózgowi” całej operacji wjeżdża do domu AWB, to chyba utwierdza widza w przekonaniu, że służby, a więc i ich zwierzchnicy wykonują swoją pracę należycie.
wiecej na link

ogłoszenia | ogłoszenia | ogłoszenia | ogłoszenia


Follow

Get every new post delivered to your Inbox.